redakcja@terazgorlice.pl    600-605-588

Lewacka logika – GENDER

Od kilku ostatnich miesięcy jesteśmy terroryzowani przez media wypowiedziami polityków, księży, dziennikarzy i nauczycieli na temat zjawiska gender, które w państwach dobrze rozwiniętych funkcjonuje od około 40 lat i nie zrobiło żadnej furory.

stereotypeNiestety, w Polsce genderyzm zaczął się rodzić i staje się coraz to modniejszy. Nie dość, że wkradł się do przedszkoli, to jeszcze wpycha się do szkół i atakuje najsłabszych, których państwo powinno bronić za wszelką cenę. Czym tak naprawdę jest gender, czego dotyczy i jakie są jego zagrożenia? W myśl słownikowej definicji gender to nic innego jak rodzaj, płeć. Zaś inne określenie, które utarło się na skutek ewolucji tego pojęcia, to: płeć kulturowa bądź płeć społeczna, która de facto nie ma nic wspólnego z biologicznymi uwarunkowaniami płci dziecka.

W Polsce cały szum wokół tego pojęcia zaczął się od projektu „Szczęśliwa 15”, który został wprowadzony w przedszkolach w Rybniku. Oficjalnym celem tego projektu miało być zaprzestanie stereotypizacji, jednakże przerażenie rodziców wzbudził fakt, kiedy czterolatek wrócił do domu i zapytał ich, dlaczego nigdy mu się powiedzieli, że będąc chłopcem, może chodzić w sukienkach.

Zaczynam się zastanawiać, czy świat zwariował? Od zawsze mama była mamą, a tato tatą. Siostra nie może być bratem, a dziadek babcią. Okazuje się, że kwestia, o której pisał dwa tysiące lat temu Święty Paweł w liście do Rzymian, jest wciąż bardzo aktualna. Napominał wówczas, aby mężczyźni zachowywali się jak mężczyźni, a kobiety jak kobiety. Pisał o tym, aby każdy wiernie odtwarzał swoje role uwarunkowane płcią biologiczną, ażeby wspólnym działaniem-miłością stawało się tworzenie człowieka na obraz i podobieństwo Boże. Tymczasem amerykańska feministka Judith Butler głosi, że tak naprawdę płeć kulturowa (gender) nie ma związku z płcią biologiczną (seks). Twierdzi, że płeć to jest coś, co można dowolnie kształtować, zupełnie jak cechy naszego charakteru. Dlatego też jej filozofia tak bardzo odpowiada osobom o seksualnych zaburzeniach (usprawiedliwia i w jakiś sposób tłumaczy ich zachowanie).

W Sejmie rozgorzała dysputa dotycząca istoty problemu. Na krucjatę w obronie najmłodszych wyruszyli Poseł na Sejm RP Beata Kempa, która powołała sejmowy zespół ds. ideologii gender oraz Ks. Prof. Dariusz Oko, który korzysta z każdej okazji, aby omówić zagrożenia wynikające z tego typu ideologizacji. W opozycji do powyższego stanowiska pojawiły się lobby genderowskie, które w ogóle nie dostrzega problemu. Największymi propagatorami tej idei są ateiści, którym ma ona służyć do dalszej ateizacji społeczeństwa.

Posłowie Twojego Ruchu i Sojuszu Lewicy Demokratycznej kpią otwarcie z Kościoła i z jego walki z ideologią gender. Poseł z ramienia Twojego Ruchu Robert Biedroń uważa, że genderyzm jest chwytem pijarowym Kościoła, mającym na celu odwrócenie uwagi od jego współczesnych problemów. Jednak moje wątpliwości budzi fakt, co Biedroń jako ateista i człowiek w ogóle z Kościołem nie związany może wiedzieć o jego problemach? Czy obwinianie Kościoła o powstanie gender nie jest rodzajem pijaru stosowanego przez lewicę w celu wypromowania kolejnej absurdalnej myśli bądź samych siebie? Najważniejszym zadaniem rodziców jest odpowiedzieć sobie na pytanie, czy pozwolimy politykom ze środowisk lewicowo-liberalnych na indoktrynację naszych dzieci, poprzez zaburzanie rozwoju ich człowieczeństwa?

Niestety, nieświadomość społeczeństwa jest wciąż bardzo wysoka, dlatego debata jest tak bardzo potrzebna. Polacy mają na głowie problemy bytowe (związane z codzienną egzystencją), dlatego też nie zagłębiają się w dodatkowe problemy. Programy edukacji seksualnej propagowane przez protagonistów gender są głęboko wypaczone. Nie są to programy edukacyjne, ale programy rozbudzające seksualność dzieci (nauka masturbacji do 4 r.ż i posługiwania się przez dzieci prezerwatywą w wieku lat 12).

Lewacka logika wygląda mniej więcej tak, że za kobietę uznajemy mężczyznę (Pani Poseł Anna Grodzka), a nienarodzone dziecko jest zlepkiem komórek i można je usunąć, gdy się go nie chce. Kościół jest Instytucją, którą obarcza się winą za wszystkie problemy świata współczesnego. Politycy walczą między sobą zamiast współpracować i rozwiązywać problemy nękające miliony Polaków. Mainstreamowe media pokazują to, co chcą, wydając wyrok skazujący na księży mimo obowiązującej zasady domniemania niewinności.

Podobne wpisy

  1. fufu1234 Odpowiedz

    Wielce szanowna pani Paulino, proszę mi powiedzieć, czy pani wiek kto i kiedy zatwierdził taki oto dokument i przyjął go bez żadnych zastrzeżeń do realizacji?
    Program Operacyjny Kapitał Ludzki Narodowe Strategiczne Ramy Odniesienia 2007 – 2013
    Gdzie wtedy byli posłanka Kempa i ksiądz Oko? i co takiego wydarzyło się od tamtego czasu, że nagle słowo „gender” to imię szatana?
    i na koniec dwa linki, wiem że Wikipedia to słabe źródło ale w tym przypadku zupełnie wystarcza:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Gender#cite_note-1
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Genderyzm

  2. Ateista Odpowiedz

    „Największymi propagatorami tej idei są ateiści, którym ma ona służyć do dalszej ateizacji społeczeństwa.”

    Jestem ateistą i przeciwnikiem gender…
    Ateizm nie sprawia że automatycznie ktoś propaguje gender.
    Wspomina Pani o Twoim Ruchu i SLD, ale to są śmieszne ugrupowania które w sejmie mieć miejsca nie powinny. Nie zależy im na Polsce ale na zaspokajaniu własnych ambicji.
    Dobrze wiemy że SLD, to w dużym stopniu ludzie PZPRu, jak zresztą sam lider tego ugrupowania towarzysz Leszek Miller… Oni po prostu mówią to co akurat jest modne i tyle.
    Twój Ruch to nie jest może partia powstała na skutego rozpadu PZPRu, ale jest równie absurdalna… Tworzą ją ludzie którzy gdzieś mają gospodarkę dla których celem życia jest zapalić sobie jointa…
    Jedną z barwniejszych jest tutaj Pani Anna Grodzka(ala Krzysztof Bęgowski) również towarzysz PZPRu… co ustrój to płeć… parodia…

    Jednak mam również niechęć do KK, pomimo iż to co głoszą jest
    piękne(7 z 10 przykazań jest dość naturalnych i nie trzeba być wierzącym aby tka postępować), to nie podoba mi się pozycja KK w naszym państwie(która jest zbyt mocna, która pokazuje jaką mamy suwerenność…). Bo jako Polak, chcę silnej Rzeczypospolitej, która nie będzie państwem wasalnym, dla Niemiec,Watykanu,USA,Rosja,Europy czy Izraela…

  3. Marszałek Odpowiedz

    Do Ateisty:
    Jeśli chodzi o pierwszą część Pańskiej wypowiedzi nie pozostaje nic innego jak radośnie przyklasnąć.
    Co do drugiej chce zwrócić uwagę na następujące kwestie:
    1. To nie KK podnosi podatki
    2. To nie KK pisze ustawy
    KK ma prawo zabierać głos w sprawach światopoglądowych, społecznych itp. Jego rola nie na darmo utożsamiana jest z rolą Pasterza, który ma prowadzić (w tym wypadku słowem) swoje owieczki. Pozycja i waga tego słowa (czyli to czy ktoś w Państwie bierze je pod uwagę czy nie) jest równoważna z siłą jaką stanowią Katolicy w naszym kraju.
    Innymi słowy pozycja KK wynika z faktu, iż reprezentuje On bardzo dużą część społeczeństwa.

    • Ateista Odpowiedz

      Do Marszałka:

      KK,wywiera wpływ na politykę poprzez mówienie wyborcom kto jest „bee” a kto nie. Ale to jest kompletnie nie ważne jak dla mnie.
      Bo każdy może słuchać ale nie musi, każdy może sam wyciągać wnioski.
      I nie zarzucam KK temu że wyraża swoje poglądy, niech wyraża.
      Ja chcę tylko żeby Rzeczpospolita była państwem świeckim które nie łoży pieniędzy na żadną religię… chcę żeby państwo nie opłacało religii w szkołach… przecież nie takie był założenia, są salki można robić tam lekcje, niech idą tam Ci którzy naprawdę chcą iść na lekcje.
      Żadna religia nie jest potrzebna do moralnego postępowania.
      I potężnej Rzeczypospolitej nie powinno być potrzebne spoiwo w które straszy życiem pozagrobowym… tak nie powinno się budować moralności… moralność i dobro powinny wypływać z nas samych, naszemu państwu potrzebne są chęci na zmiany wszystkich naszych rodaków niezależnie od wyznań.
      Dlaczego nie możemy być ponadto ? Chcesz bądź wierzącym, głoś swoje poglądy na ulicy czy w internecie. Nie chce nikomu tego bronić.
      Jednak nie wszystkim potrzebna jest religia, przykazania czy nagroda w następnym życiu aby postępować dobrze, moralnie i mieć sumienie.
      I nie chcę żeby Rzeczypospolita wydawała pieniądze na KK, który poniekąd przypisuje sobie monopol na dobro.

  4. Marszałek Odpowiedz

    Jeszcze co do silnej Rzeczypospolitej, to uważam, że KK jeśli może mieć na nią jakiś wpływ, to tylko pozytywny, bo jest spoiwem który łączy ludzi.
    Poza marginesem:
    „Jeżeli Bóg z nami, to kto przeciw nam?”

  5. Gedeon Odpowiedz

    Twój Ruch przyszedł i odejdzie. Ludzie z nim związani w gupie gejowskiej, zostawią po sobie tylko zużyte prezerwatywy, faceci z usuniętymi penisami i silikonem pod sutkami, femininistki itp odejdą. KK trwa i będzie trwał, bo to my go tworzymy. Przyjdzie inne zło. Tak jest urządzony świat. Dzien -noc, dobro-zło, miłość-nienawiść, ciało-dusza.Swiat jest i będzie yang-yin.

  6. Kuba Diduch Odpowiedz

    W założeniu dość pożyteczny i objaśniający pewne sprawy artykuł kompletnie niszczy jego ostatnie zdanie. Idealnie potwierdza ono tezę lansowaną przez większość mediów, że szum wokół gender to próba zamiatania pod dywan kościelnych afer pedofilskich. A swoją drogą, to ostrą krytykę zwyrodnialców w sutannach słyszałem również od Tomka Terlikowskiego, a jego trudno chyba uznać za medium lewicowe. Zaś co do lewicowości, to jest to pojęcie nadużywane. Przeglądając znakomitą większość programów tzw. partii prawicowych w Polsce włos się jeży na głowie od lewacko-socjalnych pomysłów :). Uprzejme pozdrowienia sobotnie!

  7. Bruno Odpowiedz

    Pani Paulino!

    Z przyjemnością przeczytałem Pani artykuł! Jestem przedstawicielem tzw. lewackich poglądów, które z urzędu czynią mnie człowiekiem zepsutym, przewianym herezją i obłudą. Zgadza się – nie należy mojego zdania traktować poważnie w tej poważnej dyskusji, jednak pozwolę sobie na wypowiedź (choć trącącą „pół żartem – pół serio”). W całym swoim światopoglądowym wynaturzeniu, postaram się również być uprzejmym i miłym rozmówcą – jeśli tak nie będzie, proszę o stosowną uwagę.

    Jako autorka powyższego artykułu – podnosząca tak znaczące kwestie – z pewnością jest Pani doskonale zorientowana w sytuacji społecznej – zarówno naszego regionu jak i kraju. Idę o zakład, że jest Pani fachowcem w dziedzinie edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej. Proszę zatem o odpowiedź: w ilu przedszkolach i szkołach z terenu powiatu gorlickiego (zawęźmy krąg) zauważyła Pani „dewiacje” związane z „ideologią” gender?

    Następnie proszę o odpowiedź na kolejne pytanie: Ile rodzin z terenu powiatu gorlickiego jest nękanych przez problemy: alkoholu, bezrobocia czy przemocy?
    Proszę przy tym nadmienić i poinformować nas: ile dzieci z naszego powiatu cierpi z powodu „przedszkolnych przebieranek” i gender, a ile cierpi z powodu niedożywienia?
    Moim skromnym zdaniem, większym problemem jest głód dziecka i jego dziurawe pantofle, niż niepotwierdzone teorie dotyczące „złego” w genderowym fartuszku. Ale to jedynie moje „zepsute światopoglądowo” sugestie.

    Proszę o informację: ile dotąd wykryto przypadków dewiacji seksualnej, które były wynikową gender, a której ofiarami są dzieci, młodzież czy dorośli? Proszę określić – jakiego rodzaju została im wyrządzona krzywda?
    Interesuje mnie też, czy dotarły do Pani jakiekolwiek sygnały świadczące o pedofilii w społeczeństwie i instytucjonalnym kościele katolickim? Czy uważa Pani to zjawisko za dewiację godną społecznego potępienia? Czy wg Pani jest to temat mniej ważny w ogólnopolskiej debacie społecznej?

    Tak, organizacja kościoła od zawsze wykazywała się maestrią w odnajdywaniu urojonego wroga, który byłby zasłoną przed wewnętrzną zgnilizną tej instytucji. Proszę wszystkich komentatorów o wypowiedź, dotyczącą gender: czym jest? Czym się odznacza? Co tak naprawdę niesie za sobą? Jakie jest realne zagrożenie? A może gender to tylko jedynie hasła zasłyszane podczas odsłuchiwania „listu pasterskiego”: „zagrożenie”, „zło”, „wynaturzenie”, „upadek rodziny”, itd. Czy naprawdę brak nam własnego zdania na ten temat i ktoś musi nam to tłumaczyć z ambony? Czy jesteśmy aż tak pozbawieni ambicji wiedzy, że posiłkujemy się półsłówkami nie wyjaśniającymi sedna? Czy jesteśmy skazani na bezpretensjonalną generalizację: gender = dewiacja i zło?

    Rodzice – zapytajcie swoje pociechy, czy w przedszkolu lub szkole słyszały ostatnio cokolwiek o masturbacji czy prezerwatywach? Jeśli tak i jest to niezgodne z Waszymi poglądami, walczcie z tym! Jeśli jednak nie – nie dajcie się otumaniać czczą pogadanką kleru i „prawicy”. No chyba, że chcecie ☺

    Kościół dąży do wpojenia nam zachowań podtrzymujących tabu. To oczywiście osobista kwestia każdego z nas, ale czy nie lepiej jest, gdy dziecko usłyszy w szkole o zastosowaniu prezerwatywy, niż w wieku 13 lat przyjdzie z kuratorem oznajmującym: „pańska córka/syn będzie mamą/ojcem”? Proszę mi wierzyć, że kawałek gumy nie załamie światopoglądu czy psychiki dwunastolatka, który na pamięć zna adresy WWW dziesięciu najpopularniejszych stron porno. Ale przecież my nie chcemy o tym wiedzieć – nie chcemy w to wierzyć! Czyżby tabu? Nie, to nie tabu – przecież to bocian!

    Pani Paulino, z pewnością wie Pani, że gdyby nie przełomowe rewolucje seksualne (zwłaszcza ta z lat 60. XX w.) kobiety prawdopodobnie nie miałyby dziś kolorowych perspektyw edukacyjnych czy zawodowych. Nie byłoby równej ilości płci na uczelniach wyższych, nie byłoby gwałtownego wzrostu kobiet uczących się na politechnikach. Nie byłoby w końcu posłanki Kempy, o której Pani wspomina. Byłaby za to „Beatka” gotująca rosół z kostki, karmiąca czwórkę dzieci i wypatrująca przez okno kamienicy swojego „chłopa”, niosącego ciężko zarobioną, najniższą krajową (życie w cnocie ubóstwa). Czy nie o taki model rodziny chodzi kościołowi? Czy tego chce społeczeństwo? Rewolucja lat 60. – kojarzona niestety jedynie z dragami, seksem bez umiaru, Woodstockiem (nie, nie tym „owsiakowym”) i zaćpaną J. Joplin. – dała kobietom możliwość wzięcia sprawy w swoje ręce. Czy to tak bardzo źle?

    Wspomniała Pani również o ks. Oko: zakładam, że Pani zna temat ale jeśli nie, to proszę poczytać na temat funkcji Spin Doctora. On nim właśnie w tej chwili jest.

    Zapraszam również do poznania programów poszczególnych partii politycznych (napisała Pani, że jest zaangażowana) i ich chłodnej, bezemocjonalnej, ekonomicznej oceny. A może jakaś merytoryczna dyskusja? ☺ Pozdrawiam!

    • Piotr Popielarz Odpowiedz

      Powyższy tekst jest stanowczo zbyt długi jak na komentarz. Byłoby o wiele rozsądniej, gdyby opublikować go jako głos w dyskusji w formie osobnego artykułu. Oczywiście, artykułu podpisanego imieniem i nazwiskiem. Wtedy jego ranga byłaby o wiele wyższa 🙂

      • Bruno Odpowiedz

        Panie Redaktorze,

        serdecznie dziękuję za zwrócenie uwagi na mój skromny komentarz. Dziękuję również za zaproszenie do dyskusji na oficjalnych łamach Pańskiego serwisu (swoją drogą, gratuluję pomysłu portalu – prostego ale wprowadzającego powiew świeżości w gorlickich mediach. Geniusz tkwi w prostocie). Gest interpretuję pochlebnie, jednak wolałbym pozostać przy obecnej formie interakcji. Oficjalna publikacja zobowiązuje do pewnej ciągłości tematu, której mógłbym nie zagwarantować z prozaicznego powodu – braku czasu. W związku z tym, powyższy komentarz należy interpretować jako pojedynczy „wybryk”. 🙂

        Mój głos tyczy się stricte tego artykułu i podejrzewam, że jego długość nie obciąży zbytnio łączy :). Z drugiej strony nie chciałbym zanudzać niezainteresowanych czytelników swoimi opiniami – ktoś chcący poznać temat, może znaleźć mój komentarz pod konkretnym artykułem.

        Nieśmiało podejrzewam również, że moje zdanie jest w stanie merytorycznie się obronić bez wzmacniania jego rangi moim imieniem i nazwiskiem. 🙂

        Serdecznie pozdrawiam!

  8. szarak Odpowiedz

    jestem załamana, tym co przeczytałam, przyznaje, że nie doczytałam do końca.Powoływanie się na to żeby kobieta zachowywała się jak mówi jej to płeć biologiczna jest niezgodna z moimi poglądami. Problem jest szeroki i w Polsce ( zwłaszcza małych miastach sprowadzone do czegoś okropnego). Będąc matka 4 letniej córki chodzącej do przedszkola napotkałam się na taką sytuację. Moja córka wybrała sobie zabawkę -samochód żeby pobawić sie z dzieciakami, jak Pani zobaczyła powiedziała ale to chłopcy bawią sie autkami a niby to czemu ja się pytam. Niby dlaczego juz od małego dziecka osoby postronne chcą moją córkę zmusic
    do tego by ta bawiła sie tylko wyłacznie lalkami albo w gotowanie.
    Już od małego my rodzice kształtujemy pewne normy. dlaczego chłopcy nie mogą płakać, dlaczego dziewczynki ścigać się, chodzić po drzewach, grać w piłkę nożną. Dlaczego większe przyzwolenie społeczne jest na to by chłopcy byli łobuzami a dziewczynki mają być grzeczne i posłuszne. Wojciech Eichenbelger w książce kobieta bez winy i wstydu napisał, że kobiety nic nie mają nawet nazwiska. dla mnie to jest chore zmuszać i wymuszać określone zachowania i przypisywać je płcią. ja się pytam niby jakim prawem ktoś ma mi mówić jak ma zachowywać się kobieta a jak mężczyzna?????? Każdy jest jednostką ludzką ma rozum. Jako osoby dorosłe powinniśmy się zastanowić co takiego wpoili w nas nasi rodzice skonfrontować to z obecną rzeczywistością i albo to przyjmujemy albo tworzymy coś nowego. Trochę refleksji i zastanowienia się nad tym jak pewne stereotypy zwłaszcza związane z płcią wpływają na nas samych.

  9. szarak Odpowiedz

    Dla Pani Pauliny przekopiowałam informacji ze strony feminoteki Gender to z angielskiego płeć kulturowa, która, w odróżnieniu od płci biologicznej (sex), wg najprostszej definicji, jest konstruowana społecznie. Gender więc, to zespół cech, atrybutów, postaw, ról społecznych, przypisany mężczyźnie i kobiecie przez szeroko rozumianą kulturę. O tym, czy ktoś jest mężczyzną czy kobietą, nie decyduje sama budowa narządów płciowych, ale przede wszystkim kultura (we wspólczesnych teoriach dotyczących gender, także płeć biologiczna jest konstruktem społecznym), która wyznacza kobiecie i mężczyźnie odmienne role płciowe, a one stają się wzorcami zachowań wymaganymi przez społeczeństwo. Wyznaczanie ról płciowych opiera się na podkreślaniu różnicy płci, poprzez podział pracy, legitymizację pewnej pozycji społecznej, seksualizację, i bazuje na przekonaniu, że społeczne różnice ról płciowych są niezmienne (patrz: posłowie i posłanki prawicy).

    Nauka o gender, wykazała, że jego definicja zmienia się w zależności od warunków społecznych, politycznych, kulturowych. Gender nie jest stały, wiec i my możemy wpływać na jego kształt, choćby w celu zniesienia nierówności płci.

    Gender w zasadzie nie ma polskiego odpowiednika, tłumaczy się go czasem jako rodzaj, ale to słowo ma konotacje biologiczne i ogólnie nie przyjęło się w języku badawczym, podobnie jak tłumaczenie: tożsamość płciowa, dlatego, badacze posługuja się terminem angielskim.
    Badania nad gender wynikają m.in. z ogromnego zainteresowania płciowością w ogóle, zarówno przez wszelkie dziedziny nauki, od biologii zaczynając, poprzez socjologię, psychologię, filozofię, na literaturze kończąc, jak i przeciętnego obywatela. Rozmiary tego zainteresowania widać chociażby na przykładzie ogromnej popularności książki „Płeć mózgu” A. Moir i D. Jessela. Powstanie studiów nad gender zaspokaja więc nie tylko naukowe i feministyczne zachcianki, ale wpisuje się w nurt zainteresowań społecznych.

    Gender Studies wywodzą się wprost z tradycji women’s studies, których powstawanie datuje się na początek Drugiej Fali, czyli tak zwanego Drugiego Ruchu Kobiecego, rozwijającego się od 1968 roku (kategoria kobiecości została tu zastąpiona szerszą – gender). Pierwsze formy studiowania problematyki kobiecej i gender we wszystkich dziedzinach miały charakter szkół letnich organizowanych przez kobiety, które na uniwersytetach były mniejszośćią wśród zatrudnionych. Feminizm zaangażował się w tworzenie wydziałów gender, aby poszerzać wiedzę na temat kobiet, opresywnej kultury w której żyły i żyją, równości obu płci, czyli aby zajmować się na uniwersytetach zagadnieniami feminizmu. Nie wystarczą już działania polityczne, bo nie zmieniają obyczajów, społecznych stereotypów związanych z kształtowaniem ról płciowych, potrzebna jest socjalizacja od podstaw. Wydziały gender kształtują światopoglądy przyszłej kadry naukowej, która świadoma stereotypów nie będzie ich powielać.
    Poza tym problematyka gender ciekawa jest sama w sobie, daje impuls do nowego spojrzenia na osiągnięcia i rozwój współczesnej kultury, nauki, prawa, filozofii, które zresztą często na pojęciu tożsamości płci bazują. Właśnie dlatego zagadnienie gender ma coraz szerszą grupę odbiorców i entuzjastów, także wśród naukowych autorytetów, na świecie: m.in. J. Kristeva, Luce Irigaray, J. Derrida, R. Barthes, G.Ritz, i w Polsce, m.in. prof. M. Janion, prof. H. Domański, prof. K. Kłosińska, prof. J. Brach-Czaina, i wiele, i wielu innych, także wykładających na polskich Gender Studies..

    Gender Studies, czyli interdyscyplinarne studia nad kulturową i społeczną problematyką płci zostały założone na Uniwesytecie Warszawskim w 1996 roku przez prof. Małgorzatę Fuszarę i prof. Bożenę Chołuj. Wówczas były to pierwsze takie studia w Europie Środkowo-Wschodniej, a na pewno w Polsce, teraz wydziały gender powstają chociażby przy Uniwersytetach: krakowskim (jagiellońskim), poznańskim, czy wrocławskim (na dwóch ostatnich odbywają się interdyscyplinarne seminaria genderowe, nie ma tam jeszcze samodzielnych studiów).

    Przedmiotem studiów jest badanie i analizowanie kategorii gender, tego, w jaki sposób kategoria ta funkcjonuje w nauce, w kulturze, praktyce społecznej, jak i po co jest definiowana, krytykowana i wykorzystywana do reprodukowania społecznych stereotypów i norm, a także zaanalizowanie, jakie są to stereotypy i jakie mają skutki.

    Zajęcia mają formę seminariów autorskich z problematyki płci w dziedzinach takich jak: filozofia, literatura, socjologia, antropologia, prawo, psychologia, historia, pedagogika itp. Ich celem jest przekazywanie wiedzy o wzajemnych zależnościach, które składają się na funkcjonowanie określonych obyczajów, powielających i umacniających stereotypy podkreślające różnicę płci, analiza rozdźwięku między tymi obyczajami, przepisami prawnymi a uznawanymi prawami człowieka. Z drugiej strony celem studiowania gender jest re-definiowanie, re-interpretowanie, inna, bo przepuszczona przez filtr gender, lektura istniejących już świadectw kulturowych, naukowych, literackich, w kontekście ideologii i wartości jakie towarzyszyły ich powstawaniu. Tak np. poddając krytyce dzieło literackie pewnej pisarki, będziemy brać pod uwagę, że w czasie, kiedy je tworzyła, kobietom nie wolno było ani się uczyć, ani pisać, ani zarabiać.

    Mimo dużego zainteresowania problematyką tożsamości płci, Gender Studies nadal są napiętnowane naukowo, jako ideologiczne (zbyt często pojawiają się tam słowa, budzące strach wśród, ciągle w przeważającej części męskiej, kadry naukowej: feminizm, patriarchat i równość). Stąd pewnie biorą się problemy z promocją i obroną prac magisterskich, czy doktorskich poświęconych zagadnieniom gender, a w Warszawie nawet prześmiewcze nazywanie ich mianem „fuszaryzmów” (od nazwiska współzałożycielki Gender Studies). I nie pomogły tu sesje, programy i dokumenty ONZ (dokument końcowy IV Światowej Konferencji na Rzecz Kobiet Platforma działania) mówiące o konieczności wspierania i prowadzenia działalności w profilu gender sensitiv (uwrażliwienia na gender). Także w polskiej prasie pojawiały się już zajadłe ataki na Gender Studies jako na próbę sterroryzowania polskiego społeczeństwa tworami amerykańskiej, wypaczonej politycznej poprawności. Oczywiście tymi terrorystkami są feministki, które chcą wszystko tłumaczyć przez płeć, które chcą założyć na polskich, ufundowanych na tradycyjnych wartościach uniwersytetach – getta, zdemoralizowanych, bo posługujących się kategorią względności i, chroń Panie Boże!, postmodernizmu, kobiet.
    Otóż, żadna feministka, a bynajmniej żadna osoba studiująca gender, nie uważa chyba, że płeć tłumaczy wszystko (za to często robili to i robią antyfeminiści, czy mizogyni), najpierw zadaje sobie pytanie którą płeć, jak ją zdefiniować i czy w ogóle jest to możliwe? Co do kwestii kobiecych gett, trzeba stwierdzić, że tylko kobiety zajmują się pewnymi działami wiedzy, np. kobieca literaturą, krytyką feministyczną itp. więc trudno byłoby wymagać, żeby np. kobiecą literaturę wykładali panowie, ponieważ kobieca literatura nie jest poważana przez tych panów i sami o niej nie uczą, podobnie jak nie uczą o historii kobiet, o historii feminizmu, o filozofkach, psycholożkach, naukowczyniach. Po taką właśnie wiedzę przychodzi na zajęcia Gender Studies coraz wiecej studentek i studentów, w takim wypadku konieczność istnienia tych studiów wydaje się przesądzona, i można tylko ubolewać nad tym, że gros uniwersytetów nadal problematykę gender lekceważy.
    Może jednak obawy przed kobiecym terrorem są słuszne, bo feministki marzą o swoim uniwersytecie i dobrze kształcą przyszłą kadrę.

    Anna Wilk
    dodał/a: Anna Czerwinska dnia 28/02/2006 ˇ 0 komentarzy ˇ 10337 czytań drukuj

  10. Krystyna Kozioł Odpowiedz

    Panie Bruno najlepiej komentować kogoś i się nie przedstawić bo po co zawsze to jakaś anonimowa przewaga:) Po pierwsze, nie tylko Kościół Katolicki jest kulawy ale wszystkie Instytucje ( nawet Urząd Miasta jest zepsuty do szpiku kości). Po drugie,czy na prawdę wolałby Pan aby pański 12 letni syn wracał do domu i zamiast umieć tabliczkę mnożenia zajmował się prezerwatywami? Edukacja seksualna? tak, ale wszystko w odpowiednim czasie.

  11. szarak Odpowiedz

    panie Krzysztofie z tego co pamiętam to o seksualności człowieka, cechach płciąwych, zapłodnieniu itp uczyliśmy sie w czwartej klasie podstawówki. Co takiego złego jest w edukacji seksualnej. W czym tkwi problem??? A może w nas samych bo nie potrafimy o tym otwarcie rozmawiać. Uważam ze edukacja seksualna powinna być od najmłodszych lata jednak dostosowana do wieku i dojrzałości młodego człowieka. lepiej żeby sie uczyli obiektywnej wiedzy niż oglądając strony pornograficzne. Młodzi ludzie szybciej dojrzewają a w dobie internetu kształtują sobie obraz. Więc lepiej nauczyć ich obiektywnie, konsekwencji, metod zabezpieczania a może wtedy ograniczy się zjawisko gdzie dzieci rodzą dzieci

    • Ewa Odpowiedz

      Do szarak.

      Świetny komentarz! Dodam jedno bardzo ważne zdanie. Największym szokiem dla dziecka jest odkrycie, że rodzice uprawiają seks, zaś jeszcze większym jest odkrycie przez rodziców, że dziecko uprawia seks. Rodzice modlą się dniami i nocami, żeby ich dzieci wiecznie chodziły do podstawówki i uczyły się tabliczki mnożenia. Nie dopuszczają myśli, że dzieci już wówczas wiedzą dużo o seksie. Zmieniły się nam czasy! Trzeba wyjść problemowi naprzeciw! Jeżeli rodzic, nauczyciel, dorosły nie odpowie na pytania o seksie, dziecko wyszuka sobie to w internecie albo dowie się od kolegów. Pamiętam jak dziś w podstawówce nauczyciel przyłapał moich kolegów z klasy na oglądaniu „gazetki z paniami”. Postąpił wówczas bardzo dobrze. Przeprowadził w klasie rozmowę na temat takich gazet. Chłopcy ROZMAWIALI! A nauczyciel umiejętnie wprowadził tematykę aksjologiczną. Mówił o szacunku do siebie, o miłości, itd. Zapamiętałam sobie na długo ten mini wykład, a chłopcy zrozumieli, w czym jest problem. Nikt na nich nie krzyczał, nikt im nie wypominał, że to „ZŁO”. Z dziećmi powinno się rozmawiać, a nie straszyć i udawać, że problemu nie ma. Nie mówię, o zakładaniu prezerwatyw na banana, ale o systematycznym wprowadzaniu dziecka w WIEDZĘ na ten temat.

  12. Krystyna Kozioł Odpowiedz

    Szanowna/-ny Pani/Panie Szarak! Byłabym wdzięczna za nie zmienianie mojego imienia gdyż nie jestem Krzysztofem lecz Krystyną. W przeciwieństwie do Pani wychowałam 6 dzieci i jestem zadowolona, że w czwartej klasie uczyły się tabliczki mnożenia a nie tego jak zakładać prezerwatywę na banana. Pani wyraźnie myli edukację seksualną z seksualizacją dzieci! Jako kobieta nie wyobrażam sobie abym mogła zachowywać się jak mężczyzna. Pan Bóg stworzył kobietę „wziął trochę blasku słońca, faz księżyca, migotania gwiazd, łagodności pagórków, uroku nieba, wspaniałości nocy… i jeszcze dorzucił łagodne ruchy gazeli, falującą grzywę konia, miękki aksamit fiołków, odurzający zapach róży i hiacyntów, przejrzystą świeżość wody, ciepło ognia, lekkość powietrza, ukrytą tajemnicę życia zaczerpniętą od ziemi, …a ze światła kolory. Wymieszał to wszystko bardzo delikatnie, i oto została stworzona kobieta!”, która będzie przeciwieństwem mężczyzny, a której mężczyźni nie potrafią się oprzeć. Oto cała filozofia bycia kobietą.

  13. Bruno Odpowiedz

    Pani Krystyno,

    przywiązuje Pani bardzo dużą rolę do imion i personaliów. Zarówno ja, Pani „Szarak” (tak, to kobieta – można się tego dowiedzieć czytając komentarze uważnie i ze zrozumieniem) jak i wielu innych komentujących, cenimy sobie możliwość skorzystania z przywileju anonimowości w sieci (lub jej namiastki) – czy to źle? Czy jednak to jest w tej dyskusji najistotniejsze? Z pewnością nie.

    Gratuluję wychowania szóstki dzieci – to doprawdy piękne! Zakładam jednak, że ominął je czas seks-rewolucji w mediach i Internecie (mówię mniej więcej o ostatnich 8 latach).

    Z pewnością szlachetnie jest dziś śnić o nastolatkach nie oglądających filmów porno i nie masturbujących się, 20-letnich dziewicach i seksie tylko po ślubie. Cudnie byłoby wierzyć, że człowiek dowiadywałby się o współżyciu dopiero po osiągnięciu pełnoletności. Czy Pani w to wierzy? A może chciałaby wierzyć?

    Czasy są takie, że nie „uchronimy” dzieci przed tematem seksu. Czy to źle? Chronimy kogoś przed złem, więc czy seks jest zły? A może lepiej podejść do tego tematu bez emocji i zająć się edukowaniem? Rozmową? Wsparciem?

    Wg statystyk ludzie po 30 roku życia powodują 2x mniej wypadków drogowych niż młodsi kierowcy. Czy to oznacza że prawo jazdy powinniśmy otrzymywać od trzydziestki? Czy powinniśmy zaprzestać kursów prawa jazdy przed tym wiekiem? Gdyby tak zrobiono, młodsi i tak wsiadaliby w samochody i jeździli! Jedyną różnicą byłby skutek – ci zabijaliby siebie i innych kilkukrotnie razy częściej niż obecnie. Zagadka – dlaczego?

    Po drugie, dlaczego zakłada Pani przymuszanie kobiet do męskich zachowań i na odwrót? Skąd taka teza?

    Pozdrawiam!

  14. Krystyna Kozioł Odpowiedz

    Panie Bruno! Czytając komentarz zrozumiałam, że Szarak to odmiana tylko męska, w damskiej to określenie nie istnieje, więc mamy gender 😀 Jeżeli poważnie podchodzimy do tematu i chcemy dyskusji to bierzemy odpowiedzialność za swoje słowa, a nie ukrywamy się pod pseudonimami. Gdyż taka dyskusja jest bezsensowna. Kiedy chodziłam do szkoły na lekcjach historii też wmawiali nam, że bolszewizm jest dobry a żołnierz radziecki to nasz wybawiciel :/ podobnie jest teraz z gender. Szarak, Bruno rozumiecie gender jako równouprawnienie i ślepo wierzycie, że ta ideologia nie ma drugiego dna. To przykre. Gdybyście nie obracali kota ogonem, można by porozmawiac bo temat wart jest zachodu, niestety mam wrażenie, że brakuje wam podstaw:D

  15. Ewa Odpowiedz

    Droga Krystyno,
    zarzucasz rozmówcom brak podstaw. Zarówno Bruno jak i Szarak nie traktują gander jako równouprawnienia. Ty sobie to wmawiasz, bo tak Ci wygodniej. Po przeczytaniu wszystkich komentarzy zauważam za to, że ty traktujesz gender jako problem związany przede wszystkim z zamianą płci kobieta/mężczyzna, chłopiec/dziewczynka.

    Napisałaś wcześniej, że trudno Ci wyobrazić sobie, że jesteś mężczyzną. Trudno, bo zostałaś wychowana w rodzinie wierzącej w tradycyjny model rodziny, wpisujący się w kulturę europejską. To właśnie bada gedner. Jak to jest, że taka Pani Krysia żyje sobie w Polsce, ma 6 dzieci, pracuje lub nie pracuje, jaki zawód wykonuje itd. itd. Nie potrafisz popatrzeć dalej. Przykład? Albania. Mamy tam możliwość zaobserwowania zjawiska kulturowo-społecznego jakim jest „zaprzysiężona dziewica”. To biologicznie urodzona kobieta, która dobrowolnie porzuca swoją kobiecą rolę (przysięga wieczne dziewictwo) i wchodzi w społeczną rolę mężczyzny. Ma ubierać się jak mężczyzna, ściąć włosy, wykonywać typowo męskie role, ma męskie imię. W społecznej hierarchii nikt nie ma prawa traktować jej jak kobiety. Pozostając biologiczną kobietą, staje się kulturowo mężczyzną. Tym m.in. zajmuje się gender. Bada zależności biologicznej płci i społecznej. Pani Krysiu, Pani nigdy tego nie zrozumie, bo została Pani wychowana w innej kulturze, na innych zasadach. Tak jak ja nigdy nie zrozumie, jak to jest pracować w kopalni. A dobrze wiemy, że istnieją kraje, gdzie kobiety muszą wykonywać tego typu prace.

    Denerwuje mnie też cała akcja z przedszkolem. To jednorazowy incydent, który nie powinien mieć miejsca, a urósł do nadprzeciętnej rangi. Idąc tym tropem, zabrońmy w przedszkolach wystawiania jasełek, bo przecież postać Józefa to mężczyzna ubrany w sukienkę. Popadanie w skrajności nigdy nie jest dobre.

  16. szarak Odpowiedz

    Przepraszam bardzo za pomylenie imienia. nie chciałam nikogo urazić. Nie mnie jest oceniać kto wie lepiej o wychowaniu dzieci, czy kobieta która ma 6 czy też kobieta która ma jedno dziecko. Uważam, że to zupełnie nie istotne i nie wpływa na to kto lepiej zna sie na wychowaniu. Ważne jak dla mnie jest to że zarówno dziewczynki jak i chłopcy mają prawo decydowania o sobie. przecież dzieci nie wychowujemy dla siebie, dzieci nie są po to by spełniać nasze oczekiwania. Płeć determionuje nas do pewnych zachowań, ale nie zapominać należy że jesteśmy ludzmi z równymi prawami, nie płeć ma decydować o tym jak sie mamy zachowywać. Po za tym dzieci wychowujemy dla społeczeństwa czy to sie podoba komuś czy nie. Dlaczego to dziewczynki nie mogą sie uczyć na mechanika samochodowego, dlaczego to chłopcy nie mogą sie uczyć na nauczyciela w przedszkolu, wszystko tkwi w głowie i naszych zachamowaniach. gdyby każdy z nas tak patrzył to kobiety do tej pory nie miały by praw wyborczych, nie mogłyby sie uczyć. Ja swoje dziecko wychowuje tak by wiedziało na tyle ile rozumie. Że chłopcy mają siusiaka, dziewczynki nie. Że sa wśród nas osoby o odmiennym kolorze skóry, że są chorzy, że ludzie umierają itp. Nie zasłaniajmy sie własnymi lękami obawami. to że ktoś ma problem w otwartym mówieniu o róznych tematach (homoseksualizm, niepełnosprawnośc, odmienność religii, sex) nie znaczy zeby to wpakowywać dziecko np poprzez zbywanie. otwarcie powiedzmy ze homoseksualizm był jest i będzie. otwarcie przyznajmy również ze kobiety są dyskryminowane, otwarcie powiedzmy ze dzieci rodzą dzieci. Więc tematy te należy wg mnie poruszac od dzieciństwa. Bo w końcu zakazane jest najbardziej pożądane.

    • Marek Odpowiedz

      Nie mnie jest oceniać kto wie lepiej o wychowaniu dzieci, czy kobieta która ma 6 czy też kobieta która ma jedno dziecko.

      Nie no jasne,najpewniej wie lepiej przemądrzała mamuśka jakiegoś przedszkolaczka.Kobieto puknij się lepiej w głowę czymś ciężkim i zajmij myśli pracą fizyczną.

  17. ja Odpowiedz

    Szarak
    jesteś durna
    naucz się najpierw pisać po polsku (zachamować pisze się zahamować)a potem zastanów się o czym mówisz
    szok

    • Ewa Odpowiedz

      Kto jest bardziej durny? Ten, kto popełnił błąd ortograficzny, czy ten kto napisał zdanie zaburzając jego formę, styl i nie używając interpunkcji? Nie obrażaj ludzi, bo sam/a nie potrafisz napisać zdania po polsku. Po drugie, Twoje soczyste wypociny nie wnoszą nic nowego do komentowanego tekstu. To takie żałosne.

  18. szarak Odpowiedz

    Hm jestem durna, hm przemądrzała powinnam zajmować się pracą fizyczną. Cóż zupełnie się z tym nie zgadzam. Oceniać poprzez jedną wypowiedź całokształt człowieka zupełnie nie znając tej osoby uważam za płytkie. Nie szata zdobi człowieka, a stan konta nie wpływa na to kim jesteśmy. tak samo nie ilość dzieci posiadanych nie wpływa na to czy ktoś dobrze wychowuje swoje dzieci czy nie- takie jest moje zdanie. Ja nikogo nie oceniam, nie poniżam, i nikomu nie ubliżam. Jestem kobietą, matką, a także człowiekiem, który dużą rolę przykłada do tego uświadomić sobie jak i kształtować w swoim dziecku to, że nie płeć decyduje o tym kim jesteśmy i do czego mamy być „stworzeni” Ja odpowiadam jako dorosła za swoje czyny i ponoszę za nie konsekwencje.
    Znam rodzinę gdzie kobieta urodziła 10 dzieci- ale znając jej przypadek to powiem z całą odpowiedzialnością ze raczej chowa dzieci niż wychowuje.
    to tyle mam wrażenie że odbiega się zupełnie od głównego tematu.

  19. Krystyna Kozioł Odpowiedz

    Pani Ewo, kim Pani tak na prawdę jest, że pozwala sobie Pani odnosić się do mnie na ty? To właśnie jest zasadnicza różnica w naszym wychowaniu. Kiedy mnie rodzice uczyli kultury Pani była zajęta czymś innym. Jestem Polakiem, żyję w tym kraju i kocham go dlatego uważam, że zobowiązana jestem do kultywowania pewnych tradycji. Skoro Pani ma ochotę być „zaprzysiężoną dziewicą” to nic prostszego tylko wyjechać do Albanii i żyć według obowiązujących tam zasad. Dla mnie wzorem może być ktoś wyjątkowy np. Jan Paweł II a nie kultura albańska. Dziękuje za dyskusję!

    • Ewa Odpowiedz

      Pani Kozioł (profesor na uczelni uczył mnie, że forma „Pani Krystyno” też jest formą na „ty),

      pozwoliłam sobie na taki styl wypowiedzi w stosunku do Pani z bardzo prostej przyczyny. Byłam ciekawa, czy ważniejsze stanie się dla Pani zastosowanie formy „na Ty”, czy moje argumenty. Nic się nie pomyliłam, tak jak wyżej w komentarzu szuka Pani dziury w całym, jednocześnie nie odnosząc się do wypowiedzi poprzedników. Dziękuje mi Pani za dyskusję? Ależ nie ma za co. Jest to tylko dowód na to, że brak Pani merytorycznych argumentów, dlatego umiejętnie sprowadza Pani ową dyskusję do Pani poziomu. Zarzuca mi Pani, że chcę zostać „zaprzysiężoną dziewicą” jak w Albanii. Nie. Po prostu wytłumaczyłam w najprostszy sposób, czym jest gender i czym się zajmuje. Jednak Pani próbuje odwrócić sytuację do góry nogami, atakuje mnie Pani moimi przykładami. To trochę za niski poziom dyskusji. Ten sam sposób konwersacji można zaobserwować w stosunku do Pani Szarak (jak już używamy form grzecznościowych, to na całego). Cieszę się, że uczucia patriotyczne są dla Pani ważne, że tradycja jest dla Pani czymś istotnym w życiu. Gwarantuje Pani, że gender tego Pani nie weźmie.

  20. Krystyna Kozioł Odpowiedz

    Pani Ewo, bardzo współczuje Pani profesorowi 😀 Pozdrawiam

    • Ewa Odpowiedz

      Jak widać zrozumiała Pani o co chodzi i szybko ucieka od dyskusji. Pozdrawiam.

Skomentuj

Pin It on Pinterest