redakcja@terazgorlice.pl    600-605-588

Obchody IV Rocznicy Tragedii Smoleńskiej w Gorlicach

W sobotę 12 kwietnia odbędą się w Gorlicach obchody 4. rocznicy katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Do wzięcia udziału w obchodach zapraszają Poseł na Sejm Barbara Bartuś oraz gorlickie struktury Prawa i Sprawiedliwości.

smolensk2010Uczczenie pamięci ofiar tragedii smoleńskiej rozpocznie się o godz. 18.00 w Bazylice Mniejszej w Gorlicach uroczystą Mszą świętą w intencji Śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki Marii, wszystkich ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku oraz Ojczyzny.

O godz. 19.00 w Dworze Karwacjanów (ul. Wróblewskiego 10a) zaplanowano spotkanie z dr Andrzejem Dudą – ministrem w kancelarii Śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, po którym odbędzie się recital Lecha Makowieckiego – poety, polskiego barda, lidera zespołu „Zayazd”, a także felietonisty „Naszego Dziennika” oraz „W Sieci”.

Serdecznie zapraszamy w imieniu organizatorów!

Smolensk2014

Podobne wpisy

  1. aa Odpowiedz

    Już od pierwszych chwil po katastrofie rozpoczęły się rozmaite zabiegi zaciemniające prawdę o przyczynach i przebiegu tragedii smoleńskiej. Najczęściej miały one formę wrzutek, czyli rzekomych przecieków obciążających nieżyjących pilotów, gen. Błasika i prezydenta. Kłamstwa często zaczynały życie w mediach rosyjskich, a po stronie polskiej w TVN24, „Wprost”, RMF i „Gazecie Wyborczej”, a potem były powtarzane przez inne główne media. Pojawiały się dosyć regularnie – w pierwszych miesiącach po katastrofie co kilka dni, potem nieco rzadziej. Zgodnie z zasadami wojny psychologicznej było ich bardzo dużo, często przeczyły sobie wzajemnie, niekiedy zawierały elementy prawdziwe, innym razem były od początku do końca wyssane z palca. Wszystko to miało wywołać wrażenie chaosu, przekonać o niemożności dotarcia do prawdy, zdezorientować i zmęczyć społeczeństwo. Przypominamy część z nich. To niestety długa lista.

    1. Tu-154 cztery razy podchodził do lądowania, mimo że kontrolerzy nalegali, by odleciał na zapasowe lotnisko (powtarzały to wszystkie główne media 10.04.2010 r.). W rzeczywistości samolot wykonywał jedno próbne podejście do lądowania uzgodnione, a nawet wręcz zalecone przez wieżę.

    2. Prezydent Lech Kaczyński miał naciskać na załogę, by lądowała niezależnie od warunków. „Pilot nie mógł podjąć sam decyzji o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania w tak trudnych warunkach z takimi osobami na pokładzie” – napisał 10 kwietnia Roman Kuźniar, insynuując naciski Prezydenta („Kultura Liberalna”, 10.04.2010 r.). Jak pokazały stenogramy, nie ma nawet śladu jakiejkolwiek ingerencji ze strony Prezydenta w pracę załogi. Obecny doradca B. Komorowskiego był jedną z pierwszych osób, które mówiły o rzekomych naciskach na pilotów – ulubionym wątku rosyjskiej propagandy.

    3. Gen. Błasik był w kokpicie tupolewa w ostatnich minutach lotu – tej wrzutki dokonał osobiście Edmund Klich (program TVN „Teraz My”, 24.05.2010 r.). „Polski akredytowany” nadal broni tego kłamstwa (radio TOK FM, 13.01.2012 r.), nawet po obaleniu go przez krakowskich biegłych sądowych dzięki analizie nagrań. Głos, przypisywany wcześniej generałowi, należał do II pilota, majora Roberta Grzywny.

    4. „Śmiertelnym lądowaniem dowodził dowódca Sił Powietrznych Polski” – twórczo rozwinął tezę Klicha już następnego dnia dziennik „Izwiestia” (25.05.2010 r.). „Komsomolskaja Prawda” poszła jeszcze dalej i twierdziła, że gen. Błasik siedział za sterami samolotu. W Polsce rosyjskie kłamstwa upowszechnił TVN24 (26.05.2010 r.).

    5. „Gen. Błasik miał zwyczaj wchodzenia do kabiny pilotów i zajmowania ich miejsca za sterami” – kłamstwa, mające udowodnić i podtrzymać tezę o winie gen. Błasika, były powtarzane w mediach jeszcze przez wiele miesięcy (TVN24, „Dziennik”, „Polska-The Times” – 14.10.2010 r.).

    6. „Przekopywano z całą starannością ziemię na miejscu tego wypadku na głębokości ponad 1 metra i przesiewano ją w sposób szczególnie staranny” – minister Ewa Kopacz w Sejmie (28.04.2010 r.). Prawda była inna. Nie tylko nie dbano o szczątki poległych, ale wręcz niszczono wrak i miejsce katastrofy ciężkim sprzętem oraz zacierano ślady.

    7. Załoga nie znała rosyjskiego i nie rozumiała komend wieży. Przeciwnie – piloci znali ten język doskonale, ponieważ do niedawna był obowiązkowy w polskim lotnictwie wojskowym. Kpt. Protasiuk miał za sobą 30 lotów do Rosji i na Ukrainę.

    8. „Jak nie wyląduję, to mnie zabije” – TVN24 twierdziło, że „takie słowa kilkadziesiąt sekund przed katastrofą prezydenckiego Tu-154 pod Smoleńskiem miał wypowiedzieć kpt. Protasiuk” (14.07.2010). News pojawił się na czerwonym pasku i powtórzono go w Faktach TVN. To kłamstwo. Niczego takiego nikt z załogi nie mówił.

    9. „To patrzcie, jak lądują debeściaki” – miał powiedzieć I pilot Tu-154, gdy dowiedział się o fatalnej pogodzie („Polska – The Times”, 17.07.2010 r.). Kpt. Protasiuk w ogóle tych słów nie wypowiedział.

    10. Rozczłonkowanie samolotu na tysiące kawałków wynika z tego, że maszyna uderzyła w ziemię grzbietem (m.in. „Gazeta Wyborcza”, 2.11.2011 r.). Parametry lotu nie wskazują, żeby Tu-154 obrócił się do góry kołami. Ale co istotniejsze, nieprawdą jest, jakoby dach samolotu znacząco różnił się wytrzymałością od jego spodu. Łatwo znaleźć w internecie zdjęcia katastrof, w których uderzające o twarde podłoże w pozycji obróconej samoloty ulegały tylko wgnieceniom lub pęknięciom na kilka części, ale nie rozpadały się na kilkucentymetrowe kawałki. Wynika to z faktu, że konstrukcja samolotu opiera się na eliptycznych, grubych, duraluminiowych wręgach, które są jednakowo wytrzymałe na całym obwodzie. Kadłub samolotu, w odróżnieniu od samochodu, zapewnia osłonę przed ciśnieniem lub uderzeniem ze wszystkich stron.

    11. „Wkurzy się, jeśli…” – rzekomy fragment rozmowy załogi Tu-154 miał być dowodem na presję, jakiej poddani byli piloci („Gazeta Wyborcza”, 12.01.2011). Tych słów w ogóle nie ma w stenogramie.

    12. „Jezu, Jezu!!!” – tak miały brzmieć ostatnie słowa pilotów. „Te wstrząsające informacje ujawnił »Faktowi« rosyjski prokurator” – pisał ten tabloid 15.05.2010 r. – „Nasz rozmówca to jeden z bliskich współpracowników szefa komitetu śledczego. (…) Słyszał zapis z czarnej skrzynki. (…) To, co opowiedział, potwierdza wstępne ustalenia śledczych, że załoga prezydenckiego tupolewa nie miała żadnych kłopotów technicznych i nie orientowała się, że leci za nisko, aż do chwili, gdy z kabiny zobaczyła las i ziemię”.
    Takich słów nie ma w nagraniach, a ostanie chwile lotu wyglądały zupełnie inaczej.

    13. „Pijany generał Błasik zmusił pilotów do lądowania” – opublikowanie raportu MAK to było apogeum smoleńskiego kłamstwa (12.01.2011 r.). Niestety, sformułowanie „podpity generał” pojawiło się też w polskojęzycznych mediach („Gazeta Wyborcza”, RMF24.pl, Interia.pl). Gen. Anodina powołała się na rzekomą obecność 0,6 promila alkoholu we krwi gen. Błasika, niepotwierdzoną przez żadne niezależne badania. Mógł to zresztą być tzw. alkohol endogenny, który wytwarza się w organizmie samoistnie po śmierci. Moskwa wykorzystała to do haniebnego oskarżenia nieżyjącego generała. Kłamstwo obaliła jego żona: – Mąż nie mógł pić, bo miał w Katyniu przyjąć komunię św. – powiedziała Ewa Błasik (13.01.2011 r.). Słowa o komunii św. wycięła w swojej relacji telewizja TVN.
    O całkowitym fałszu raportu MAK nic chyba nie świadczy lepiej niż to, że jest oparty na stenogramach, w których pominięto w ogóle komendę „Odchodzimy”, wydaną na prawidłowej wysokości przez dowódcę samolotu.

    14. Przed startem Tu-154 miało dojść do kłótni między gen. Błasikiem a kpt. Protasiukiem – tę wiadomość podał TVN24 (25.02.2011 r.), a potem żyła nim przez wiele dni większość mediów. Kapitan Protasiuk rzekomo nie chciał 10 kwietnia zasiąść za sterami rządowego tupolewa i na płycie lotniska Okęcie kłócił się o to ze swoim przełożonym. Nagranie z kamery przemysłowej, na którym widać sprzeczkę oficerów, miała rzekomo Prokuratura Wojskowa. Jej rzecznik, płk Zbigniew Rzepa, potwierdził, że prokuratorzy mają nagranie z kamery przemysłowej z lotniska Okęcie z 10 kwietnia. Jego słowa, celowo niejednoznaczne, zdawały się potwierdzać tezę o „kłótni”. TVN podał, że dowódca Tu-154 miał się sprzeciwiać wylotowi, ponieważ obawiał się o stan pogody na lotnisku w Smoleńsku. Telewizje grupy ITI donosiły, że gen. Błasik miał udzielić podwładnemu reprymendy, używając wulgarnych słów. Potem informowano, jakoby kłótnię miał potwierdzić jej świadek – oficer BOR.
    Wszystko to okazało się kłamstwem. Po trzech tygodniach codziennego medialnego roztrząsania kolejnej „winy” gen. Błasika, prokuratura w końcu musiała przyznać, że na filmie z Okęcia nie ma żadnej kłótni. Zaprzeczyli jej też świadkowie odlotu Tu-154.

    15. Raport przygotowany przez polską komisję ministra Jerzego Millera (29.07.2011) był równie fałszywy jak dokument MAK. Zawierał wprawdzie krytykę pod adresem kontrolerów lotu w Smoleńsku, ale winą obciążał głównie stronę polską. Komisja Millera zajęła się przede wszystkim rzekomymi nieprawidłowościami w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa i zarzuciła elitarnej załodze Tu-154 popełnienie bardzo wielu elementarnych błędów, które trudno byłoby przypisać nawet początkującym pilotom.
    Fałsz raportu Millera był prostą konsekwencją decyzji premiera Tuska o oddaniu śledztwa Moskwie. Polska komisja opierała się więc niemal wyłącznie na informacjach dostarczonych przez stronę rosyjską. Nie dysponowała nawet podstawowymi dowodami niezbędnymi do rzetelnego przeprowadzenia śledztwa (np. wrakiem i czarnymi skrzynkami). Miała jedynie wybrane przez Rosjan kopie niektórych dowodów.
    Rozdmuchano nieistotne, dotyczące biurokratycznych formalności nieprawidłowości w pracy 36. specpułku i uczyniono je źródłem katastrofy smoleńskiej. Skandalem było zaś postawienie załodze samolotu zarzutu bezpośredniego spowodowania tragedii. Komisja uczyniła to bez dostatecznych dowodów, naginając fakty pod założoną tezę i interpretując wszystkie dane na niekorzyść pilotów, często stające w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem.

    16. „Był dowódcą Sił Powietrznych przez kilka lat i jest odpowiedzialny za opisany w raporcie nieprawdopodobny bałagan, który doprowadził do katastrofy smoleńskiej” twierdził „ekspert” Tomasz Hypki, promowany w większości polskich mediów (Wirtualna Polska wp.pl, 4.09.2011 r.).
    Raport komisji Millera nie usatysfakcjonował Rosjan. Występujący w ich imieniu inny „ekspert” uznał raport Millera za… „wybielanie gen. Błasika”. Rzekomy bałagan został sztucznie rozdmuchany na wątłych podstawach, np. braku pieczątek w odpowiednich rubrykach.

    17. „Piloci świadomie lądowali przy fatalnej pogodzie” – tak zatytułowali swój wyjątkowo nierzetelny tekst Paweł Reszka i Michał Majewski („Rzeczpospolita”, 1.06.2010 r.). Autorzy skoncentrowali się też na tezie o rzekomym bałaganie w lotnictwie wojskowym, a szczególnie w elitarnym 36. specpułku, którą usiłowali uzasadnić w całym cyklu artykułów w tym dzienniku. „Zwierzchnicy armii odpowiedzialni za lotnictwo zapewniali, że szkolenie jest na wysokim poziomie. (…) Dziś wiadomo, że normalnych szkoleń właściwie nie było” – twierdzili („Rzeczpospolita”, 5.08.2011 r.). Wyolbrzymiając drobne, papierkowe niezgodności z często nierealistycznymi, nieżyciowymi i przestarzałymi regulaminami wpisali się tym samym w plan ataku na gen. Błasika – dowodzącego lotnictwem.
    Jak wykazali Grzegorz Wierzchołowski i Leszek Misiak w „Gazecie Polskiej”, tendencyjne, pisane pod z góry założoną tezę teksty „dziennikarzy śledczych” „Rzeczpospolitej” w rzeczywistości opierały się na sfałszowanych stenogramach rosyjskich i na niewiarygodnym raporcie Millera.

    18. Piloci byli „niedouczeni” – to jedna z podstawowych tez pisanej jakby na rosyjskie zamówienie książki „Ostatni lot” Latkowskiego, Białoszewskiego i Osieckiego.
    „Podczas przygotowań do lotu i podczas jego trwania popełniano błąd za błędem. Mam na myśli choćby przypadkowo dobraną załogę.(…) To tak, jakby dziecko posadzić za sterami. Zdecydowanie, to my bardziej przyczyniliśmy się do tej katastrofy” – mówił Wojciech Łuczak, „ekspert” lotniczy („Superekspres”, 13.01.2011 r.). Załoga nie popełniła żadnych błędów i do ostatnich chwil działała w najwyższym stopniu profesjonalnie, a kpt. Protasiuk wykazał się wręcz mistrzostwem, gdy uniknął uderzenia w zbocze doliny przed lotniskiem, na które naprowadziła samolot wieża w Smoleńsku. Kpt. Protasiuk i mjr Grzywna należeli do najlepszych z najlepszych. Wystarczy powiedzieć, że dowódca miał wylatane ponad 3,5 tys. godzin (!), a II pilot niemal 2 tys. Byli zgrani i doskonale się rozumieli – odbyli wcześniej wspólnie kilkadziesiąt lotów, w tym wyczynowy powrót z Haiti nad Atlantykiem z uszkodzonym autopilotem, kiedy przez 14 godzin, z trzema międzylądowaniami, prowadzili samolot ręcznie.

    Brzoza złamała skrzydło – „matka wszystkich kłamstw”. Jak wykazały analizy przeprowadzone w USA, wytrzymałość skrzydła, na którym utrzymuje się przecież w powietrzu 90-tonowy ciężar samolotu, jest tak znaczna, że nie mogłoby zostać złamane przez brzozę. A jeszcze lepszym dowodem są awaryjne lądowania w lesie różnych maszyn, także tupolewów, które wycinały po drodze nawet kilkaset drzew i dochodziło przy tym tylko do powierzchownych uszkodzeń poszycia.

    Autor:
    Artur Dmochowski

    • marek Odpowiedz

      Dzięki za to zestawienie. Pozwoliłem sobie skopiować.

    • sindbad Odpowiedz

      Swietny tekst aa,trudno coś dorzucić,choć można i zrobie to.Nie przypomniałeś,co pokazywano na zdjęciach jako wieżę kontroli lotów.Takie budynki/rozwalające sie stare budy/które nam pokazywano wielokrotnie,to nie żadna wieża.Nawet na radzieckich lotniskach wojskowych tu u nas w Polsce
      np.we Wschowej,czy Legnicy/obydwa widziałęm/wieża była kilkupietrowym budynkiem,przeszklonym w górnej części.Taka budowla nie bez kozery nazywała sie wieżą.Miał być z niej dobry podgląd m.inn.na pas startowy.Te pokazane budy,to albo MPS/magazyn paliwowo-smarowy,akumulatornie do tzw teleżek czyli wózków rozruchowych.Pisze o tym bo wbrew pozorom ,to jedno z kluczowych kłamstw.I sprawa druga,która w kontekście „pancernej brzozy” moze dać pewien pogląd na role drzewa w tej plataninie kłamstw.Kilkanaście m-cy przed katastrofą smoleńską,miał miejsce wypadek we Włoszech,nie pamietam w Alpach,czy Dolomitach.Amerykański mysliwiec ,skrzydłem zahaczył o linę nośną kolejki linowej.Line przeciął jak nożem,kolejka spadła,było kilka ofiar.Piloci nawet nie wiedzieli/tak pisała prasa/,że taki incydent był ich udziałem.Wylądowali bez problemów,samolot nie miał nawet znaków zetknięcia z liną.Jak ktoś ma pojęcie,nawet ogólne o budowie/strukturze/drewna,oraz jak wygląda lina nośna kolejek linowych,bez specjalnych dociekań odnajdzie włąściwa odpowiedź,na nurtujące go pytanie.W całej tej sprawie jest masa znaków zapytania,chocby w kwestii obecności na pogrzebie w Krakowie,przedstawicieli innych państw.Przeszkodził podobno pył znad Islandii.Ok ale Europa ma jeszcze południe,wschód i zachód.Z tamtąd,choc tam pył nie sięgał,tez nie było nikogo.

      • aa Odpowiedz

        Można dorzucić jeszcze wiele rzeczy. Ten tekst jest z roku 2012. Dzisiaj wiemy z całą pewnością, że nie stwierdzono akoholu w organiźmie tak gen. Błasika, jak i innych pasazerów. Do dzisiaj rodzina pani Anny Walentynowicz nie ma pewności kto naprawdę leży w grobie pani Anny.

    • Magda Odpowiedz

      brawo,brawo,brawo!!!
      trzeba nam mówić głośno i wyraźnie o tym wszystkim
      dziękuję,że mi o tym przypomniałeś,pył codzienności robi swoje
      CZEŚĆ ICH PAMIĘCI
      NIECH SPOCZYWAJĄ W POKOJU

  2. Michał Odpowiedz

    Chciałbym, jak chyba każdy Polak, mieć zaufanie do struktur państwa i przedstawicieli tychże struktur, wyjaśniających przyczyny tragedii smoleńskiej.Czy mam? Chyba nie do końca. Mam dystans do teorii sygnowanych przez środowisko PiS-u. Mam nadzieję, że dożyję pełnego wyjaśnienia prawdy. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której za lat …dziesiąt, w każdym polskim mieście, w pobliżu pomnika Lecha Kaczyńskiego, stał będzie pomnik Antoniego Macierewicza. Nie jest to jednak wykluczone.

    • aa Odpowiedz

      Uważasz, że p. Macierewicza może odwiedzić seryjny samobójca?

      • moherowy czarodziej Odpowiedz

        Zacny aa, – Antka znów może odwiedzić, ale ten seryjny żartowniś, co to na wycieraczkę podrzucił mu te fotki tutki zmontowane w Photoshopie, a które to przez komisję wiadomych „ludków” zostały okrzyknięte niezbitym dowodem teorii wybuchu i zapoczątkowały ten cały ten cyrk smoleński.
        A coby Ci nieco wyraziściej zobrazować istotę „zamachu smoleńskiego”, bo jakiś taki jak noga stołowa się zdajesz, to powiem, że w epoce lotów kosmicznych żyją tacy, którzy twierdzą, iż mają niezbite dowody na to, że Ziemia jest płaska.

        • aa Odpowiedz

          10.04.2014.
          Eksperci Laska powołali się m.in. na… stenogram Instytutu Ekspertyz Sądowych, którego biegli mieli stwierdzić, że na nagraniu z kokpitu słychać zderzenie z brzozą. Tymczasem w ekspertyzie tej mowa jest jedynie o „odgłosach przemieszczających się przedmiotów”. Ów dźwięk, mający być według Laska dźwiękiem uderzenia w drzewo, trwa zdaniem biegłych z IES aż 6 sekund.

          Ale to niejedynie przekłamanie na dzisiejszej konferencji zespołu Laska. Rządowi eksperci kilkakrotnie zapewniali, że kopie czarnych skrzynek nie mogły zostać sfałszowane. Niestety, Maciej Lasek nie wyjaśnił faktu istnienia aż pięciu różnych kopii zapisów rozmów z kokpitu – każdej o innym czasie trwania. Różnice między długością poszczególnych kopii sięgają aż dwóch minut – nikt nigdy nie wyjaśnił dlaczego. Co więcej, rozbieżności dotyczą nie tylko czasu trwania całości nagrania, ale też odstępów między poszczególnymi wypowiedziami. Np. w oficjalnym stenogramie MAK między dwoma zdaniami wypowiadanymi przez dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusza Kazanę mijają 3 minuty i 48 sekund, podczas gdy na kopii badanej przez Forenex te same wypowiedzi dzieli 3 minuty i 34 sekundy. W jaki sposób obie kopie mogą być więc prawdziwe?

          • moherowy czarodziej

            No widzisz aa, Ty sobie jak ten świstak siedzisz i zawijasz je w te sreberka, a tymczasem ten seryjny żartowniś od Photoshopa znów odwiedził Antka.

Skomentuj

Pin It on Pinterest