redakcja@terazgorlice.pl    600-605-588

Paulina Winiarska: Kampania wyborcza do PE miałka i słaba

Niewiele ponad miesiąc pozostał nam do zdecydowania, na kogo zagłosujemy w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Kampania wyborcza w trakcie, coraz mocniej czuć ją w powietrzu.

wyboryPoszczególne partie polityczne przybierają określoną retorykę, aby osiągnąć możliwie najlepszy wynik wyborczy, wytaczają coraz to cięższe działa. Społeczeństwo oślepło i poza dwiema największymi partiami politycznymi nie widzi nic. W mainstreamowych mediach wciąż te same hasła i tematy, odgrzewane na nowo. Tymczasem nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta kampania wyborcza jest wyjątkowo miałka i słaba.

Spoty wyborcze, które de facto decydują o być albo nie być partii znajdujących się tuż na krawędzi progu wyborczego, są ich najważniejszym narzędziem. Jednak politycy nie zawsze potrafią to zrozumieć i odpowiednio zareagować. Nie wiem, co ostatecznie decyduje o słabości spotu. Małe zaplecze finansowe danej partii czy też fakt, że są to wybory do „tylko” Parlamentu Europejskiego? Jeśli ktoś nie widział, polecam obejrzeć spot wyborczy Polski Razem, który nie dość, że nic nie wnosi, to na domiar złego wyraźnie obrazuje, że Jarosław Gowin nie potrafi być liderem i za lidera uchodzić. Duży błąd, który na pewno wpłynie na wynik końcowy tej partii. Ta kampania, jak i każda inna, obfituje w spoty również o charakterze populistycznym, w którym często straszakiem jest konkurent polityczny np. spot wyborczy Platformy Obywatelskiej. Z kolei Ryszard Kalisz „zaszalał” i postawił na humor. Starał się rozbroić wyborcę w myśl zasady, że roześmiany elektorat mniej jest skory do racjonalnych rozrachunków. Efekt końcowy można ocenić jednym słowem – blamaż.

Faktem jest, że spoty wyborcze polskich partii politycznych w porównaniu do spotów zachodnich sąsiadów są nijakie. Nie budzą emocji, są słabo zmontowane i bardziej utwierdzają w przekonaniu stałego wyborcę niż napędzają nowy elektorat. Może z wyjątkiem spotu wyborczego PiS. Tak, tego, w którym został użyty wrak Tupolewa. Tylko, że tutaj pojawia się kolejna kwestia. Społeczeństwo nie lubi agresywnych spotów wyborczych, nie ma znaczenia, czy ukazują prawdę czy też nie. Liczy się negatywny ładunek emocjonalny, w który ten spot obfituje. W mediach wywołuje się komentarze, które sugerują, że Prawo i Sprawiedliwość wykorzystuje retorykę Smoleńska po to by uzyskać lepszy wynik wyborczy. Politycy tej opcji usiłują bronić swoje tezy i równie agresywnie odpowiadają, co w efekcie przywołuje przykład błędnego koła.

Platforma Obywatelska kreuje swój wizerunek na bardzo łagodny, dodatkowo stosując straszak Putina. Politycy tej partii przedstawiają konkretne rozwiązania jako swoje, mimo że wcześniej zostały zaproponowane przez PiS (każdy, kto śledzi programy informacyjne na poszczególnych kanałach telewizyjnych, jest w stanie to odnotować). Linia podziału w retoryce tych ugrupowań jest bardzo mocna a mianowicie, PO i ich elektorat korzyści oraz PiS wraz z elektoratem emocji. Licytacja pomiędzy nimi będzie się zwiększać w miarę zbliżania się terminu wyborów. Kto jest lepszy a kto gorszy? Kto przyniósł więcej wstydu Polakom a kto mniej? Tylko czy tego typu rywalizacja pomaga zdecydować, na kogo oddać swój głos?

Inna kwestia to sondaże, które są języczkiem uwagi w toczącej się kampanii wyborczej. Przechylają szalę zwycięstwa raz na jedną, raz na drugą stronę. Sondaż może wszystko. W kilka dni może wylansować nowego prezydenta jak i zwycięską partię polityczną. Partie polityczne bardzo często zlecają wykonanie takiego „prywatnego sondażu” socjologom, którzy pracują dla danej partii. Celem takiego badania jest dowiedzieć się jak wyglądają preferencje polityczne i odbiór poszczególnych kandydatów w danym regionie, jakie są nastroje przed wyborcze i czy tak na prawdę partie mają jakieś szanse na przekroczenie klauzuli zaporowej.

Czy sondaże są wiarygodne? Otóż odpowiedź na to pytanie należy rozpatrywać przez pryzmat dwóch faktów: po pierwsze, ktoś musi za sondaże płacić. To jest oczywiste, że partie finansują badania preferencji politycznych. Po drugie, lista zmiennych, które wpływają na wiarygodność sondażu jest bardzo długa, począwszy od tendencji, że respondent w obawie przed reakcją ankietera opowie się za jednym z większych ugrupowań (nawet, jeżeli w ogóle nie miał zamiaru uczestniczyć w wyborach) przez lojalność ankieterów aż do dokonania właściwych, dokładnych obliczeń. Wątpliwości jest więcej niż moglibyśmy się spodziewać.

Każde wybory są bardzo ważne, dlatego że dają ci drogi wyborco możliwość wpływania na proces polityczny. Są swego rodzaju manifestacją interesu ogółu. Z kolei media bardzo często skupiają się tylko na tym, kto wygrał a kto przegrał, posługują się sondażami w taki sposób, że wybory zaczynają przypominać wyścigi konne. Zaś politycy w kampaniach wyborczych zapominają o potrzebie debaty politycznej, a elektorat często traktują jak „ciemną masę”, co jest niewybaczalne.

Podobne wpisy

  1. Julia Odpowiedz

    Goraco polecam wyliczenia czarno na bialym:

    https://www.youtube.com/watch?v=T6nt8_KwiN4

    Piotr Najzer rowniez „Mowi jak jest” 🙂

  2. Sęk Odpowiedz

    Piotr Najzer rowniez „Mowi jak jest” bardzo oderwany od rzeczywistości… Bełkot oszołoma.

    • Julia Odpowiedz

      🙂

  3. alex Odpowiedz

    Wszystkie partie są beznadziejne. Nie ma na kogo głosować!

Skomentuj

Pin It on Pinterest