redakcja@terazgorlice.pl    600-605-588

Mariusz Pacion: Wieża Babel

29 grudnia 2014 roku. Niczym gigantyczny aparat szparkowy ruchome tafle rozsuwają się na moment i wnikam. Przez chwilę stoję w bezruchu, czekając, aż ciepły prąd zapachów, poruszając prześwietloną tysiącami Kelvinów przestrzeń, otuli mnie w woal chemicznej inteligencji i dyskretnie podsunie przedsmak ekskluzywnych przeżyć.

galeria handlowaIntuicyjnie wybieram kierunek. Za plecami słyszę charakterystyczny dźwięk. To szklane drzwi, zaprogramowane, by chronić atmosferę tego miejsca. By nie uronić zanadto ani jednej kropli eliksiru, kwintesencji aerozolowej duszy nowego świata Jasna hala formuje się w długi prostokąt korytarza. Rozmyty pastel tłumu gęstnieje tu w ciemną masę barw, z której wydobywa się raz po raz, jakby nakreślona szybkim ruchem ręki artysty, jakaś postać.

Wysoko, nad posadzką, mniej więcej na poziomie większości głów dudni muzyczny smog. Dźwięki mowy, rozczłonkowane, bezkształtne zdania, szeleszczące pod nogami, tworzą ściółkę, na której wyraźnie odznaczają się papierki po batonikach i krzyki rozczarowanych dzieci. Podążam wzdłuż przeszklonych terrariów.

Ludzie przystają, spoglądają, idą dalej i znów przystają, jakby dostrzegając nowe pragnienia, i tylko własne ich odbicia stanowią tu realną przeszkodę. Nad naszymi głowami wisi niebo kłębiących się, poprzetykanych stalową konstrukcją, czarnych bebechów galerii. Jest aż duszno od tłumu, w każdym przepełnionym wnętrzu odbywa się rytuał przesuwania wieszaków i przewalania szmacianych mas. Okupujące lustra żywe manekiny już wkrótce przyłączą się do wielkiej, stojącej przy kasie kolejki nieprzeniknionych twarzy.

I ja mam swoje trofeum, czekam więc, tak jak inni, schowany za parawanem własnych myśli, i tak jak inni w tym ścisku samotny. I choć staram się nie wyrażać nic, w głębi duszy zadaję sobie pytanie: co ja tu robię? Co takiego robimy tu wszyscy. My, łowcy niepowtarzalnych okazji, triumfatorzy niezmarnowanych szans. Jaka siła przyciąga nas tutaj, zanim na dobre z rodzinnych pieleszy nie ulotni się uroczysta atmosfera świąt?

Nie wiem, co wszyscy, i nie wiem, co każdy z osobna zaplanował sobie w związku z otwarciem sezonu wyprzedaży. Widzę to jednak dość wyraźnie, że galeria staje się naszym drugim domem, naszym środowiskiem, miejscem schadzek, deptakiem, wybiegiem, salą gimnastyczną, czytelnią, Forum Romanum, państwem – miastem, Arką Noego, a może i nową Wieżą Babel. Dzisiaj stare nazwy znaczą jednak już co innego.

Wieża Babel nas nie jednoczy, wręcz przeciwnie, dzieli i podkreśla różnice. Arka Noego idzie prosto na dno, a w plastikowych trzewiach miasta – państwa, może już wkrótce poczną się lęgnąć blade, sflaczałe robale, których jedyną pamiątką po naszych czasach będzie trofizm podążania ku światłu, więc będą pełznąć w stronę kolejnego zachodu słońca, wyświetlanego gdzieś na tylnej ścianie supermarketu.

Podobne wpisy

  1. Mordechaj Odpowiedz

    Trochę pretensjonalne,ale próbuj dalej.

Skomentuj

Pin It on Pinterest