redakcja@terazgorlice.pl    600-605-588

Nowi uczniowie Kromera… z Bliskiego Wschodu?

Już od 2016r. do Polski przyjadą uchodźcy z krajów arabskich (głównie Syrii i Erytrei). Trafią oni do ośrodków Urzędu do Spraw Cudzoziemców, gdzie zostaną objęci programami preintegracyjnymi, a po zakończeniu procedury programem integracji. A co potem? Imigranci trafią do miejsc wskazanych przez parafie oraz samorządy, być może także do Gorlic.

Rys. Bartek Galiszewski

Rys. Bartek Galiszewski

Ogólnopolska debata na temat imigrantów rozpoczęła się już dawno temu. Coraz więcej spekulacji na temat, gdzie trafią uchodźcy, rozgrzewa opinię publiczną. Nasze miasto jest oczywiście jedną z wielu rozpatrywanych możliwości, chociaż w województwie małopolskim nie jest zlokalizowany żaden, z 11 w naszym kraju, ośrodków dla cudzoziemców.

Wśród imigrantów będą znajdowały się osoby samotne, jak i rodziny z dziećmi, więc trzeba wziąć pod uwagę, że dzieci uchodźców będą musiały chodzić do polskich szkół. Zauważony musi być również fakt, że część tych osób będzie w wieku licealnym, a więc będą musiały podjąć naukę w odpowiedniej placówce (jeśli nie skończyły 18. roku życia) albo kontynuować bądź zacząć od nowa. Oczywiste jest, że jeśli uchodźcy w takim wieku trafią do naszego regionu, to będą musieli rozpocząć naukę w którejś z gorlickich szkół ponadgimnazjalnych.

Nie ma żadnego klucza, na podstawie którego imigranci trafialiby albo tylko do liceów, albo tylko do szkół zawodowych. Jest to bardzo indywidualny wybór i każda potencjalna osoba musi go dokonać według własnych predyspozycji. I LO w Gorlicach, jako że jest jednym z najlepszych w regionie, może się cieszyć dużym zainteresowaniem wśród potencjalnych nowych uczniów.

Kromer już gotowy?

Nowi uczniowie musieliby się zintegrować z „kromerowską” społecznością, która jest bardzo różnorodna. Wycho- wankowie Kromera to ludzie pochodzący z różnych środowisk, wyznający różne religie i będący zwolennikami różnych ideologii, a więc uczniowie z Bliskiego Wschodu powinni się wpasować do tej „mieszanki” kulturowej. Miejsce dla nowych osób w naszej szkole jest i będzie, a sprzeczności i konflikty mogące wyniknąć z ich przyjścia, mogą brać się ze strachu i niezrozumienia problemów i piekła, jakie te osoby przeżyły we własnej ojczyźnie.

Są to ludzie młodzi, którzy musieli porzucić rodzinę, znajomych, szkołę i nauczycieli, by ratować własne życie. Weźmy pod uwagę, czy my moglibyśmy zostawić wszystko – wszystko co znamy – i uciec do nieznanego kulturowo kraju, wtedy może będzie nam łatwiej pojąć skalę problemu.

Kolega terrorysta

Mogą pojawić się pytanie: „Czy osoby z tak obcych nam krajów mogą się przystosować to zasad panujących w naszym państwie?”. A czemu miałyby się nie przystosować? Nasze spojrzenie na uchodźców jest bardzo spaczone. Przecież nie są to zwierzęta trzymane w izolacji przez setki lat, tylko ludzie szukający spokoju i akceptacji. „Nowinki” z telewizji bądź wypowiedzi „ekspertów” w Internecie nie powinny nam zasłaniać oczu, a my powinniśmy włączyć myślenie. Oczywiście trudno się nie zgodzić, że część z imigrantów przybyła do Europy, żeby żyć z zasiłku, ale ciężko jest nawet pomyśleć, by ludzie młodzi, pełni inicjatywy i mający duże możliwości, zaprzepaścili wybór nauki i rozwoju.

Nie można również zezwolić na stereotyp „islamisty-samobójcy”, który może bardzo skrzywdzić. Wątpliwe jest, by licealiści np. z Syrii myśleli tylko o tym, gdzie podłożyć bombę. Myślmy racjonalnie. Nie zgadzajmy się, aby grupa radykalnych fanatyków religijnych, której jedynym celem jest niesienie śmierci w imię własnej i zarazem błędnej interpretacji Koranu, zepsuła nam cały pogląd na temat Syryjczyków i innych przedstawicieli świata arabskiego, którego częścią są także chrześcijanie i żydzi. Wspominając o uchodźcach, pamiętajmy o naszych rodakach, którzy znaleźli „nowy dom”, w trudnym dla nas okresie II Wojny Światowej, właśnie na Bliskim Wschodzie.

Zatem, co zrobić, gdy do naszej szkoły trafią uczniowie z Bliskiego Wschodu?

Na razie się na to nie zapowiada, ale gdyby taka sytuacja zaistniała, to przede wszystkim nie bójmy się i bądźmy odważni. Nie zapominajmy, że potencjalnie mogłaby być to jedna albo kilka osób! Nowi ludzie, to możliwość nowych znajomości, które możemy zawrzeć, a może nawet przyjaźni. Pamiętajmy, że będą oni zagubieni i być może będą potrzebowali naszej pomocy, a więc nie możemy być obojętni – a wręcz przeciwnie, powinniśmy zaangażować się, by atmosfera była jak najlepsza! Pamiętajmy, jak my chcielibyśmy być traktowani na ich miejscu.

Jakub Zajdel

Źródło: „Rentgen Kromera”, nr 1(7)/2015

Podobne wpisy

  1. obserwator Odpowiedz

    najlepiej żeby zamieszkali u redaktora , zobaczymy czy będzie tak zadowolony

Skomentuj

Pin It on Pinterest