redakcja@terazgorlice.pl    600-605-588

W magicznym domu Urszuli Hübner

W moim magicznym domu / Wszystko się zdarzyć może / Same zmyślają się historie / Sam się rozgryza orzech (Wykonanie, Hanna Banaszak,  Tekst, Magdalena Czapińska)

U Hub - sukienkiZdjęcie-008329 lipca 2016 r. w gorlickiej Galerii „Dwór Karwacjanów” w sali im. Prof. Włodzimierza Kunza odbył się wernisaż wystawy Urszuli Hübner[1], pt. Sztuka różnorodna. Ekspozycja, która stanowiła rodzaj instalacji przestrzennej wykorzystującej dodatkowo grę światła i cienia w aranżacji wnętrza, zawierała eksponaty z pogranicza rzeźby, tkaniny artystycznej a także kompozycje z elementów drewnianych oraz umieszczone na ścianach karty zapisane kaligraficznym pismem – listy? Wyznania? Poematy?  Należy odwiedzić wystawę wielokrotnie, by przeczytać uważnie i w stosownym skupieniu  te zapewne bardzo doniosłe teksty. Nie zapominajmy skądinąd, że napis także może występować w roli ornamentu, może być elementem obrazu – kompozycji, którą winno się postrzegać głównie jako obraz, choć przekaz pisany jest równie istotny.

Wejście do sali wystawowej przypominało doświadczenie spektaklu. Półmrok rozświetlany przez rozsiane płomyki świec, niekiedy maleńkie kaganki zatknięte w szczeliny kamiennego muru ewokowało atmosferę tajemniczości, ale też klimat domowego wieczoru, bezpieczeństwa i ciepła. Na środku stół, na którym wystawiono wernisażowy poczęstunek, stanowił część ekspozycji – ciastka inne wiktuały i sprzęty, przyciągające uwagę jako forma sceniczna, rekwizytorium niezwykłej ekspozycji. Koronkowe i jedwabne parawany, z których każdy stanowił dzieło sztuki tkackiej, dzieliły przestrzeń sali na  zaciszne zakątki, rozjaśnione rozproszonym światłem lampionów wykonanych z jasnej materii. Lampiony te miały formę prostopadłościanów a w każdym płonął spokojny płomień świecy.  Można by się tym doszukać japońskiego stylu aranżacji wnętrz, jednak na pierwszy  plan wysuwały się rodzime motywy, białe dzierzgane aniołki, pajacyki, także kompozycje z drewna, min. forma przypominającą ptaka o rozłożonych skrzydła. Usytuowane na ścianach, ujęte w ramy wykonane ze starego ściemniałego drewna które swoją formą mogły przypominać okna. Widz mógł odnieść wrażenie,  że trafił do starego przytulnego domu, gdzie znajdują  się szufladki z ubrankami dla niemowląt, miniaturowymi sukienkami – może wspomnienia z dzieciństwa, które artystka chce zachować, budując tym samym swoją prywatną mitologię. Niektóre spośród prac odbiegały od delikatności i czułości, jaka emanowała z pozostałych. Zdawały się one katastrować z nimi jakąś ostrą nowoczesnością, zarazem – na zasadzie kontrapunktu – dopełniać kompozycję całości wystawy. Widzieliśmy ujęte w „okienną” ramę cienkie łukowate pałąki, abstrakcyjne kompozycje z drewna, papieru lub poszarpanych kawałków lekkiego płótna („biedne szmatki”, jakie pozostają ludzkiej przeszłości). Może dzięki temu Autorka osiąga efekt pełni, ukazując swat w całej jego prawdzie.

Podczas wernisażu widz miał możliwość spacerować pomiędzy pracami, oglądać je z różnych stron. Tak jak o rzeźbie powiedziano, ze winna  być oglądana z wielu kierunków, by za każdym razem ujawniać inny interesujący aspekt, tak też ta scena, aranżacja wnętrza, wystawa prac – eksponatów wiszących na ścianach, ukazywała się w coraz to nowych „odsłonach”. Przechodząc pomiędzy partiami mroku, można było odkrywać tajemnicze światełka  niezauważone wcześniej detale kompozycji, by dać się wprowadzić w swoisty trans, zrazem oczarować niezwykłej osobowości przejawiającej się poprzez zgromadzone prace. Bo tak to jest – kim jesteśmy, dowiadujemy się nie wprost, lecz przez własne wytwory, przez to, co pokazaliśmy, lub częściej nawet, poprzez przemilczenie, nieświadome często pominięcie albo przeoczenie. Artysta jest tym szczególnym typem osobowości, który obdarzony niezwykłą sprawnością manualną, potrafi w sposób wyrazisty ukazać prawdę o człowieku. Przez pryzmat osobistych doświadczeń, własnych wspomnień, tęsknot i marzeń, umie tę prawdę wyrazić i zamienić w symbol. Mniemam, że kompozycja Urszuli Hübner (wystawa, którą można potraktować jako pewną „sceniczną” całość)  jest wielką drogą Artystki w głąb własnej osobowości, do źródeł dzieciństwa przez gorycz ludzkich rozczarowań, które nieobce są każdemu z nas, aż po próbę stworzenia baśniowego świata, do którego chciałoby się wrócić, uciec, może zamieszkać w nim na zawsze.

Koronkowe aniołki w okiennych  ramach przywodziły na myśl malarstwo M. Chagalla. Dał się zauwazyć także  bardzo silny motyw nadrealizmu w całości kompozycji, choć nie był to ani surrealizm „psychoanalityczny”, ani sielska podkarpacka fantastyka, która mogłaby się kojarzyć motywami prozy Tadeusza Nowaka, lub scenografią teatru Tadeusza Kantora. Było w tym coś bardziej czułego, cichego, bez potrzeby nadmiaru słów – kobiecy dom, pamięć, poczucie bezpieczeństwa, a równocześnie wciąż niepokojąca tajemnica.

Wystawa czynna jest od 29 lipca do 24 sierpnia br.

Paweł Nowicki

[1] Urszula Hübner – pochodzi z Gdańska, gdzie studiowała architekturę na tamtejszej Politechnice. Od wielu lat mieszka na południu Polski, gdzie czerpie inspiracje do swojej pracy artystycznej. Uprawia twórczość różnorodną min. rękodzieło artystyczne, wykorzystując jego elementy do dekoracji wnętrz. Jak sama mówi, bliskie jest jej wszystko co proste i naturalne. Począwszy od materiałów w których pracuje, są to drewno, len, bawełna, sznurek, koronki, suche rośliny, piasek czy inne materiały pozyskane z otaczającej natury, a na sposobie życia kończąc. Jej filozofią życiową jest proste i zdrowe życie, wsparte medycyną naturalną, akupresurą czy aromaterapią.

 

 

Podobne wpisy

  1. bonzo Odpowiedz

    z ktorej strony urszula hubner jest artystka

    • faustyna Odpowiedz

      widzialam te jej hmmm prace ale nie widzialam w nich reki artysty

Skomentuj

Pin It on Pinterest